piątek, 29 września 2006

Różnorodność

Wiele osób pytało nas o pierwsze wrażenia z Nowej Zelandii.
Pierwsze co się rzuca w oczy to ludzie. Polska jest bardzo jednorodna.
Jak gdzies pojawi się ktoś z innej rasy - na mur wszyscy go
zauważą. Tutaj jest inaczej. Totalny mix - coś jak reklamówki
Benetona :) Trudno powiedzieć czy jest przewaga jakiejś rasy.
Oczywiście widzieliśmy statystyki i tam można się było
dowiedzieć, że najwięcej jest ludzi pochodzenia europejskiego.
Jednak wcale tego nie widac na ulicach!!
Wellington jest miastem bez szczególnego zaplecza przemysłowego - po
prostu stolica. Więc większość ludzi pracuje w ten czy inny sposób
"dla rządu". Najbardziej egzotyczny widok w mieście to stacja kolejki
w godzinach szczytu. Większość w garniturach (lub innych "biurowych"
ubrankach) w białych kołnierzykach i każdy inny!
Po tej różnorodności widać, że większych problemów z
nietolerancją na tle rasowym nie ma.
Jedna dodatkowa uwaga - tutaj na prawdę nie ma, typowych dla USA,
gett. Pytaliśmy o to Steva. Jednak system imigracyjny NZ jest pod tym
względem o wiele lepszy od tego w Stanach. Możesz pójść do
chińskiej restauracji ale nie ma dzielnicy China Town lub czegoś
podobnego.
Generalnie, ludzie tutaj sa na prawdę bardzo przyjaźni. Często
można się spotkać z tym, że obcy ludzie pozdrawiają Cię na ulicy.
Coś na zasadzie pozdrawiania się na szlaku górskim. Bardzo się
interesują, skąd jesteśmy i czy nam sie podoba w Nowej Zelandii.
Zupełnie tak, jak opisywali to w przewodnikach. Coś co zaskakuje to
to, że oni dokładnie wiedzą, gdzie jest Polska i wielu z nich albo
było albo planuje podróż do tej części Europy. Na pewno miejscem
bardzo popularnym dla Kiwis jest Rosja!
Więc znowu, zupełnie inaczej nią Amerykanie!

Etykiety:

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna