czwartek, 15 lutego 2007

Gdzie zamieszkać w Nowej Zelandii? Part 1

Jak w każdym cywilizowanym kraju jest wiele możliwości, które zależą tylko od możliwości finansowych i umiejętności poszukiwania. Jednym z prężniejszych gałęzi gospodarki nowozelandzkiej jest turystyka, więc o miejsce w hotelu można być spokojnym. Chyba, że trafimy do jednego z bardziej popularnych centrów turystycznych w szczycie sezonu. Jedną z najłatwiejszych dróg na znalezienie miejsca do przenocowania jest wizyta w informacji turystycznej (I-site). Obsługa jest zawsze dobrze zorientowana w ofertach noclegowych i turystycznych. Osoba w informacji turystycznej może nam nie tylko poradzić gdzie szukać noclegu, ale również telefonicznie sprawdzić czy są wolne miejsca zarezerwować, jeżeli oferta nam odpowiada oraz od ręki zapłacić za nocleg.

Gdy już ktoś trafił do informacji turystycznej i dysponuje chwilą wolnego czasu warto się rozejrzeć. Można dość szybko zorientować się we wszelkiego rodzaju atrakcjach w regionie, w większych biurach (centra większych miast i lotniska) oferta obejmuje cały kraj, a regały z folderami ustawione są według regionów, co znacznie ułatwia odszukanie najciekawszych propozycji. Niestety z wyborem może być mały problem, ilość ofert jest spora. W przypadku wątpliwości radzę wybrać zestaw folderów, które najbardziej przypadły do gustu, odejść od regałów a następnie dokonać ostatecznej selekcji kierując się jedynie możliwościami finansowymi. Może w ten sposób uda się połączyć odrobinę szaleństwa z rozsądkiem.

W podróży:

Zwiedzając Nową Zelandię o wolne miejsce w hotelu nie należy się martwić, chyba, że właśnie mamy szczyt sezonu turystycznego (grudzień, styczeń, luty) w najpopularniejszych miejscach (Taupo, Coromandel, Auckland, Quennstown itp.). Dla spokojnego sumienia zawsze można skorzystać z I-Site i wcześniej zarezerwować. Jedną z popularniejszych form jest B&B. Komfort zakwaterowania jest szeroki, tak samo jak ceny. Od $50 do $250 (…i więcej) za pokój. Dobrym doradcą jest przewodnik darmowy po B&B wydawany przez AA oraz stowarzyszenie B&B. Urokiem, ale i zarazem pewną uciążliwością, jest bardzo osobisty kontakt w właścicielem, nic dziwnego gdy do dyspozycji gości właściciele przeznaczają od jednego do kilku pokoju. Są również i większe, ale tutaj zaciera się granica pomiędzy B&B a normalnym hotelem. Zwiedzając Nową Zelandię trzeba również poznać ludzi tutaj żyjących na co dzień (inteligentna odmiana kiwi którym skrzydła wyewoluowały w chwytne kończyny górne, żeruje głównie w dzień, stara się chronić mniejszego przodka, który z kolei żeruje w nocy). Pokolenie seniorów było świadkami historii tego kraju w, około 30%, czyli tak jakby w Polsce żyli ludzie pamiętający czasy Jana III Sobieskiego.

Oczywiście nie tylko B&B są do dyspozycji turystów, są również hotele, motele campingi, hostele itp. Pełen asortyment infrastruktury turystycznej, przyjmują płatności w gotówce, karty kredytowe, czeki podróżne, nowozelandzkie i australijskie karty płatnicze, płatności internetowe, przelewy itp. Spora część ma swoje strony internetowe lub jest stowarzyszona z siecią AA, dzięki czemu „online” można sprawdzić dostępność pokoi oraz dokonać rezerwacji. W każdym tutejszym hotelu spotkaliśmy się z bardzo uprzejmą obsługą, nie można było mieć żadnych zastrzeżeń, ponadto, gdy gość dysponuje wolnym czasem a nie zaplanował żadnych atrakcji może w recepcji poprosić o radę i „od ręki” dokonać rezerwacji (system pracuje w większości hoteli, hoteli i moteli). Warto również w hotelu zapytać się o możliwość wynajęcia samochodu, może się okazać, że wynajem w tej samej firmie jednak za pośrednictwem hotelu jest tańszy. Może w ten sposób zaoszczędzić kilka dolarów, które potem można wydać na skok ze Skytower.

Etykiety:

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna