Sport
Wyobraźcie sobie jak wyglądał mecz 5-cio latków. Jadna piłka - i horda dzieci z zapałem biegnąca za piłką. Oczywiście bramkarze się nudzili bo i tak nie widzieli co się dzieja po drugiej stronie boiska. Za to koledzy dotrzymywali towarzystwa. Czasami przy bramce stało do pięciorga dzieci! Można też było czasami zobaczyć jakieś dziecko zwisające z bramki albo z zapałem chodzące dookoła słupka.
Rodzice, znajomi i przyjaciele byli oczywiście obecni i robili za najlepszę i najwierniejszą publiczność :)
Impreza była fajnie zorganizowana a trzeba pamiętać, że soccer w Nowej Zelandii wcale nie jest tak popularny. Było 8 boisk (oczywiście dla tych najmniejszych były wytyczone małe boiska) i nieprzeliczona rzesza zespołów.
Poziom gry oczywiście zależny od wieku grających. Jednak muszę powiedziec, że nawet te najmniejsze wiedziały na temat gry całkiem sporo. Nastolatki grały już na całkiem niezłym poziomie i świetnie się bawiliśmy oglądając te mecze.
Etykiety: Po prostu NZ